INFORMACJE

Rynek Lotniczy

Linie Lotnicze

Porty Lotnicze

Samoloty

Drony

Dostawcy Usług

Prawo

Turystyka

BRANŻA

Nawigacja powietrzna

Innowacje & Technologie

Personalne

Rozmowy PRTL.pl

Komentarz tygodnia

Aviation Breakfast

Polski Klub Lotniczy

Przegląd prasy

INNE

Księgarnia

Szkolenia i konferencje

Studenckie koła i org. lotnicze

Znajdź pracę

Katalog firm

Przydatne linki

REKLAMA





Partnerzy portalu



Language selection


English Deutsch French Russian

Prawa pasażerów


Obrona praw pasażerów czy bezwzględna pogoń za zyskiem ?

Krzysztof Loga-Sowiński, 2017-01-12
     

Airhelp, click2claim, euclaim, Flightright, opoznionysamolot, prawopasazera, Reclamador, refund.me, skylegal, volretarde, zwrotzalot i można wymieniać dalej. Co kryje się pod tymi nazwami? Są to komercyjne firmy odszkodowawcze, które powstały w wyniku wejścia w życie oraz stosowania rozporządzenia (WE) 261/04 Parlamentu Europejskiego i Rady ustanawiającego wspólne zasady odszkodowania i pomocy dla pasażerów w przypadku odmowy przyjęcia na pokład, odwołania lub dużego opóźnienia lotów.

 

Choć rozporządzenie zaczęło obowiązywać prawie 12 lat temu, to samo jego przyjęcie nie wywołało większego zainteresowania ze strony biznesu. Szansa dla przedsiębiorców otworzyła się dopiero po orzeczeniu Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS) w sprawie Sturgeon/Condor (o czym pisaliśmy tutaj), kiedy to uznano, że odszkodowanie należy się również za opóźnienie rejsu powyżej 3 godzin. Stanowisko to zostało potwierdzone orzeczeniem w sprawie Nelson i inni. Choć niektóre firmy zajmujące się tymi odszkodowaniami istniały już przed 2009 rokiem, kiedy ogłoszono ten pierwszy wyrok, były to jednak głównie kancelarie prawnicze już znacznie wcześniej wyspecjalizowane w odszkodowaniach lotniczych. „Wysyp” komercyjnych firm odszkodowawczych nastąpił dopiero po 2010 roku, a spora ich część nie pochodzi z branży prawniczej.

 

Uznając długie opóźnienie lotu za zdarzenie uprawniające do rekompensaty, ETS jednocześnie co najmniej podwoił rynek odszkodowań rozporządzenia 261/04. To było najważniejszym powodem powstania komercyjnych firm odszkodowawczych, ale na ich rozwój złożyło się też kilka innych przyczyn. Po pierwsze atrakcyjność modelu biznesowego. Rozporządzenie 261/04 umożliwia bardzo wiarygodne oszacowanie skali przedsięwzięcia od strony przychodowej, bowiem kwota odszkodowania jest jasno określona i mieści się w przedziale od 125 do 600 euro od jednego pasażera.

 

Formuła wynagradzania oparta jest o zasadę „no win, no fee”, czyli klient płaci tylko w przypadku uzyskania odszkodowania od linii lotniczej. W większości przypadków opłata mieści się w przedziale od 25 do 50% wartości odszkodowania, choć niektóre firmy pobierają również osobną opłatę wstępną. Z kolei koszty prowadzenia działalności firm odszkodowawczych są łatwo kontrolowalne, bo nie ma tu dużych wydatków sztywnych. I wreszcie w postępowaniu sądowym nie trzeba udowadniać powstania szkody, co znacząco je upraszcza.

 

Drugim czynnikiem, który zachęcił do inwestowania w firmy zajmujące się odzyskiwaniem odszkodowań jest fakt, że pasażerowie lotniczy nadal nie znają swoich praw i korzystają z nich w nader umiarkowany sposób. Raport Eurobarometer z grudnia 2014 roku pokazał, że aż 2/3 pasażerów nie wiedziało o możliwości ubiegania się o odszkodowanie. Z kolei świadomą cześć pasażerów odstrasza czasochłonna i uciążliwa procedura odzyskiwania należnych im pieniędzy. A ta część z nich, która zdecyduje się na podjęcie wysiłków zaprzestaje dalszych działań po odmowie linii lotniczej. Istnieje tu zatem jeszcze duża możliwość stymulacji popytu.

 

Ważną rolę w powstaniu komercyjnych firm odszkodowawczych odegrał kierunek orzecznictwa przyjęty przez ETS, który w kolejnych wyrokach konsekwentnie ogranicza pojęcie „nadzwyczajnej okoliczności” pozwalającej przewoźnikom lotniczym unikać wypłacania odszkodowań. I tak ETS ograniczył możliwość powoływania się przez linie lotnicze na usterkę techniczną, jako okoliczność nadzwyczajną wyłączającą ich odpowiedzialność. W innej sprawie uznał, że kolizja pojazdu obsługi naziemnej z samolotem nie jest niczym nadzwyczajnym w lotnictwie. Poza ograniczaniem zakresu „nadzwyczajności” ETS wydłużył też okres przedawniania roszczeń uzależniając je od prawa właściwych sądów miejscowych, w których wynosi on często grubo ponad 5 lat. Innym wyrokiem ETS poszerzył możliwość wyboru jurysdykcji właściwych do rozstrzygania sporów o odszkodowanie. Wszystkie te decyzje zwiększały potencjalny rynek sprzyjając powstawaniu komercyjnych firm odszkodowawczych.

 

Kolejnym ważnym czynnikiem był sposób funkcjonowania tzw. NEB’ów, czyli National Enforcement Bodies, organów wyznaczonych do zapewnienia przestrzegania praw pasażerów. NEB’y nie sprostały swojemu zadaniu, często wydając decyzje preferujące stanowiska linii lotniczych. Przede wszystkim jednak zdecydowana większość NEB’ów nie gwarantuje egzekucji swoich decyzji, co pozbawia je skuteczności.

 

Wszystkie wspomniane wyżej kwestie przyczyniły się do powstania komercyjnych firm odszkodowawczych, a proces ten został dodatkowo wzmocniony pozytywnymi trendami rynkowymi. Rynek pasażerskich przewozów lotniczych rośnie. Zakłada się, że ilość podróży lotniczych w następnych dwóch dekadach podwoi się. Z każdym rokiem następuje wzrost świadomości pasażerów i coraz więcej z nich jest skłonna ubiegać się o odszkodowanie. Zakres nadzwyczajnych okoliczności, które pozwalają wyłączać odpowiedzialność linii lotniczych ulega ciągłemu zawężaniu. Powstają nowe rynki, bowiem coraz więcej państw przyjmuje podobne rozwiązania do tych obowiązujących w Unii Europejskiej (Turcja, Serbia, Macedonia, Indie). Jedynym negatywnym trendem na rynku odszkodowań lotniczych rozporządzenia 261/04 jest wzrost konkurencji, ale na razie tort do podziału pozostaje duży.

 

Jak oceniać funkcjonowanie komercyjnych firm odszkodowawczych? Czy są one nowym wcieleniem Janosika, który wymierza sprawiedliwość zabierając bogatym, łamiącym prawo, liniom lotniczym, aby oddać zmaltretowanym pasażerom? Czy może to zwykłe hieny, które zwęszyły łatwy zarobek i rzucają się do gardła ledwo dyszącym przewoźnikom nie przejmując się specjalnie losem pasażerów?

 

Nie podlega dyskusji, że firmy odszkodowawcze nie powstały z dobroci serca. Są to przedsięwzięcia gospodarcze nastawione na zysk. Niemniej sposobów dochodzenia do tego celu jest wiele. Można starać się uzyskać odszkodowanie od przewoźnika dążąc usilnie do porozumienia z nim i dopiero w ostateczności skierować sprawę na drogę sadową. Można też jednak przeć do sporu sądowego, żeby, poza częścią odszkodowania należną pasażerowi, uzyskać od przewoźnika koszty zastępstwa procesowego, które często są wyższe niż to pierwsze podstawowe źródło przychodu.

 

Z drugiej jednak strony nie ulega wątpliwości, że bez firm odszkodowawczych prawa pasażerów lotniczych zagwarantowane w rozporządzeniu 261/04 byłyby respektowane w o wiele mniejszym stopniu. Sentencja prawa rzymskiego dura lex sed lex (twarde prawo, ale prawo)słabo przebija się do świadomości linii lotniczych. Zapewne bardziej odpowiada im odmiana autorstwa bodajże mecenasa Siła-Nowickiego, który zwykł mawiać durna lex sed lex. Zapewne dlatego niektóre linie lotnicze nadal zbyt często ociągają się z wypłatą należnego odszkodowania.

 

Co radzić pasażerom lotniczym, których praw dotyczy ten fenomen? Jak powinni zachować się kiedy nastąpi zdarzenie, które uprawnia ich do odszkodowania? Jaką drogę powinni obrać, aby szybko otrzymać rekompensatę od linii lotniczej? Bez wątpienia, każdy pasażer, któremu odmówiono zabrania na pokład, którego rejs został odwołany albo którego lot miał opóźnienie większe niż 3 godziny powinien najpierw złożyć skargę bezpośrednio w linii lotniczej. Większość przewoźników ułatwia to zadanie umożliwiając składanie skarg za pomocą formularzy znajdujących się na ich stronach internetowych. Zgodnie z zaleceniem Urzędu Lotnictwa Cywilnego na odpowiedź przewoźnika nie należy czekać dłużej niż 30 dni.

 

Jeśli przewoźnik nie dał żadnej odpowiedzi albo odmawia wypłaty odszkodowania, a jego uzasadnienie nie zawiera wystarczająco przekonujących dowodów, pasażer powinien przystąpić do kolejnego etapu. I tu ma już kilka możliwości (patrz wcześniejszy artykuł pt. „Ścieżka dochodzenia”), w tym komercyjne firmy odszkodowawcze. Dla pasażerów, którzy nie mają czasu lub chęci zajmowania się skargą osobiście skorzystanie z tych firm będzie zawsze kuszącą alternatywą zwłaszcza, jeśli są gotowi zapłacić za tę usługę pokaźną część odszkodowania.

 

 

PRTL.pl

Krzysztof Loga-Sowiński

 

 

 

 

Tagi:

EU ETS | Linie lotnicze | Odszkodowanie | Odwołane loty | Opóźnienia | Pasażer | Pomoc | Prawo | ULC


powrót


Aby otrzymać dostęp do komentowania artykułów musisz się zalogować.

LOGIN

HASŁO




Jeżeli nie masz jeszcze konta, załóż je teraz

Rejestracja


Komentarze do tego artykułu:

REKLAMA


REKLAMA



Informacje EKES



REKLAMA


Giełda transportowa
Clicktrans.pl







Home | O nas | Polityka prywatności | Korzystanie z serwisu | Reklama w portalu | Kontakt | Mapa strony